OSP Stary Cykarzew
'Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego.' - czyli wywiad z dh Piotrem i dh Adamem z OSP Służewo

'Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego.' - czyli wywiad z dh Piotrem i dh Adamem z OSP Służewo

Zapraszam do przeczytania wywiadu z młodymi Ochotnikami - Piotrem i Adamem. Druhowie odpowiedzieli na kilka pytań związanych ze swoją pasją, jednostką, życiem strażaka.

'Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego.'

- czyli wywiad z dh Piotrem Janeckim i dh Adamem Kowalczykiem z OSP Służewo

 

K.: Na początek może się przedstawicie..

A.: Adam Kowalczyk, lat 20.

P.: Piotr Janecki, lat 19.

K.: Od kiedy jesteście w straży? Najpierw MDP, a później OSP czy od razu do „starszych”?

P.: MDP oczywiście.

A.: Ja tak samo.

P.: W straży jesteśmy od 28 kwietnia 2002r.

A.: Na piśmie, bo ogólnie to jesteśmy od zawsze.

P.: Mnóstwo nas było, jak pamiętam, a zostało…

K.: Czyli wiele osób odeszło?

A.: Po prostu przestali się udzielać.

P.: Zostało nas z ośmiu.

K.: Jak zaczęła się wasza służba w OSP?

P.: Ogólnie to było tak, że dziadek był w straży, wujkowie i ojciec też i za młodego się tak "łaziło" tam, jeździło na ćwiczenia. Genetycznie to przeszło. Kiedy syrena wyła, to człowiek biegł do straży, bo wiedział, że ktoś garaż musi zamknąć. Tak to mniej więcej się zaczęło.

A.: U mnie było to tak : wujek i dziadek należeli do straży. W 2002 r. organizowane było 90-lecie naszej jednostki. Nasz szanowny, ówczesny prezes postanowił zrobić huczną imprezę i „masowe zapisy”. Zapisały się wtedy m.in. moje siostry, ja, Piotrek i wiele innych osób. To oczywiście „na papierze”, bo wcześniej też syrena mnie pobudzała… tylko nie mogłem przechodzić sam na drugą stronę ulicy…

K.: Pamiętacie pierwszą akcję, w której braliście udział?

P.: No jak nie jak tak!

A.: Plama oleju.

P.: Również plama oleju. Nie licząc os u babci B.

A.: To było jakoś krótko po egzaminie.

P.: Dwa dni.

A.: Pamiętam, że chyba jeszcze papierów nie było, ale jak z PSK powiedzieli, że plama to się załapaliśmy.

P.: Wyjazd do plamy oleju był legalny, bo poinformowano nas, że możemy już jeździć. Ważne, żeby papiery były w komendzie.

K.: Co czuliście przy pierwszym wyjeździe do akcji?

A.: No oczywiście ogromną adrenalinę, jak każdy.

P.: Emocje to tak.. żadnych nie było... właśnie ogromna adrenalina, gdy biegnie się do remizy.

A.: I to nie tylko przy pierwszym, ale przy każdym kolejnym wyjeździe także..

K.: Która akcja najbardziej zapadła wam w pamięci?

P.: Pożar stogu.

A.: Stóg.

K.: Dlaczego akurat ta akcja?

A.: Nieduży pożar, ale to największa prawdziwa akcja dotychczas.

P.: To chyba był nasz 8 albo 9 wyjazd i można powiedzieć, że to był nasz chrzest.

K.: Jakie szkolenia już posiadacie?

P.: Techniczne od 14 lipca tego roku i podstawowe.

A.: Podstawę o ile dobrze pamiętam mamy od 14 kwietnia. Jak dobrze pójdzie, to może we wrześniu dołączą ratowników medycznych.

K.: Czego nauczyła was praca w straży?

P.: Pracy w rocie.

A.: Ufamy sobie.. nigdy wcześniej tak nie było. Piotrowi ciężko ufać, ale czasami jednak trzeba.

P.: Tego, że pomimo jakiegoś konfliktu gdzieś na ulicy możemy się pozabijać, ale gdy wsiadamy do samochodu i jedziemy do zdarzenia to musimy być jak jeden organizm, bo inaczej dojdzie do tragedii.

A.: Straż nas po prostu bardzo zbliżyła.

K.: Boicie się czasami wyjazdów na akcję?

P.: No wiadomo. Każdy się boi.

A.: Mamy małe doświadczenie, nie było tych wyjazdów dużo, ale zawsze jest coś takiego, co przyspiesza bicie serca. Nie wiadomo jak to nazwać, strach czy adrenalina. Ja tak mam.

P.: Jeżeli strażak się nie boi, to jest chory psychicznie i jak najszybciej powinien odejść ze służby. Wypalenie zawodowe... a strach jak najbardziej w tej branży pomaga, pomaga zachować trzeźwy rozum.

K.: A jak sobie z tym radzicie?

A.: Wsparcie kolegów!

P.: Lepiej z tym sobie nie radzić, bo to tylko pomaga. Ktoś może być za pewny siebie i to się może dla niego źle skończyć.

K.: Jak wyglądają wasze kontakty z pozostałymi strażakami z waszej jednostki?

P.: Wiadomo jest wesoło u nas, bo ważne jest aby mieć wsparcie też psychiczne u kolegów.

A.: To jest tak, że przed akcją, czy po akcji robimy różne 'szalone' rzeczy, jak to młodzi, ale oczywiście zgodne z prawem i usta nam się nie zamykają, a na akcji jednak potrafimy zachować powagę.

K.: Myśleliście kiedyś o służbie zawodowej?

P.: Wiadomo. Jak każdy ochotnik.

A.: Często. Głównie żałuję, że po szkole zawodowej nie zacząłem technikum. Niby nie jest za późno, ale wiesz, zacząłem pracować i ten power jakby się wyczerpał.

P.: Teraz ciężko w ogóle o tym gadać... Wszystko wyjdzie z czasem... Na razie technikum kończę. Mam do 23 roku życia czas.

K.: Jakbyście jednak próbowali to powodzenia.

P.: A dziękujemy.

A.: Dzie dzie dzienki!

K.: Czy wasza miłość do straży zmalała bądź zwiększyła się od czasu wstąpienia do jednostki?

P.: Według mojego uznania to się nie zmieniła... Prawdziwy strażak, jeśli kocha to co robi / swoją jednostkę to kocha ją z całego serca i nie da się tego zniszczyć. Ta miłość nie zmaleje nigdy.

A.: Powiem tak.. od czasu zapisania się do straży przez trochę tam uczęszczałem, później miałem trochę przerwy, może nie przerwy, bo jak zawyła syrena to i tak i tak biegałem zobaczyć co się stało.. Kiedy moje siostry przestały tam uczęszczać, to ja też. Dwie starsze siostry to jednak autorytet. Teraz wiem, że kocham to co robię. Za tych ludzi oddałbym wszystko.

K.: A wasze rodziny, dziewczyny, przyjaciele mają coś "przeciwko" waszym udziałom w akcjach?

A.: Rodzice są dumni!

P.: Nie no a co mają mieć... Niech się nie odzywają. Jeżeli im się to nie podoba, to trzeba zakończyć tą znajomość.

A.: Dziewczyny, hmm… nie mam nikogo na stałe, ale jeżeli kogoś poznam to od początku zaznaczę ile znaczy dla mnie straż.

P.: Tak samo bym zrobił, bo straż jest ze mną dłużej niż ona i po straż nigdy nie skrzywdzi, ani nie zrani.

K.: Ej, bo wychodzi że my to takie złe jesteśmy.

A.: Wcale nie, ale wiesz jacy są ludzie.. Czy to mężczyzna, czy kobieta skrzywdzić potrafi tak samo.

K.: Racja. Przejdźmy dalej.. Co robicie zaraz po usłyszeniu syreny alarmowej?

P.: Gdy słyszę syrenę, to najpierw przychodzi do mnie myśl, że kolejne skarpety podrą się, bo oczywiście nie ma czasu butów ubierać, a w laczkach też nie będę biegł, bo mogę się przewrócić

A.: Ja przy wyjściu z pokoju mam uszykowaną koszulkę, spodenki i laczki. Także kiedy tylko usłyszę to biegnę. Jak dam radę, to chwytam wszystko w jedną rękę. Nie, że się przebieram do akcji, ale dlatego żeby nie wracać później nago.

K.: Ile zajmuje wam dobiegnięcie do remizy po usłyszeniu alarmu?

A.: Dobiegnięcie to kwestia może 30 sekund.

P.: No 30 sekund to może mojemu tacie. Mniej jest. Tobie się tak wydaje.

A.: Wyjazd od 1 minut do 3-4. Zależy od kierowcy. W 18 sekundach się mieścimy.

P.: Raz chyba 4 minuty były, a tak to 2,5 minuty. Najszybciej wyjechaliśmy 1,20min.

K.: A ile wyjazdów macie miesięcznie, rocznie?

P.: W jednym miesiącu jest więcej a w następnym mniej. Zdarza się, że nie mamy w ogóle. Rocznie poniżej 50 nie schodzimy. Może to jest mało, ale jednak w tych 50 wyjazdach jest z 20 takich większych zdarzeń np. 5-godzinne pożary domów, całodniowe pożary lasu, powódź.

A.: Na szczęście nie było jeszcze takich za naszej kadencji, nie licząc ćwiczeń.

K.: Wspomniałeś o ćwiczeniach, często organizowane są one u was w jednostce?

P.: Jak mamy czas, ale wychodzi, że minimum 2 razy w miesiącu do lasu jeździmy. Poza tym 4 albo i więcej ćwiczymy w strażnicy lub przy niej. Jeździmy również na szrot, gdzie ćwiczymy rozcinanie samochodów.

A.: Bierzemy udział również w manewrach gminnych i powiatowych.

K.: To może teraz opowiecie coś o swojej jednostce?

A.: Nasza jednostka została założona w 1912 r. przez ówczesnego właściciela wsi - Stefana Wodzińskiego. W 1997 roku zostaliśmy włączeni do KSRG. Co my możemy mówić o historii, w końcu młodzi jesteśmy. Nasza strażnica jest wyposażona w tzw. „selektywną”. Na dzień dzisiejszy jednostka dysponuje 2 samochodami włączonymi do podziału, mianowicie: GBA 2,5/20 Star Man 12.185 / Stolarczyk o kryptonimie 409 [C] 24 oraz GCBA 6/32 Jelcz z oryginalną zabudową 004 / JZS z małymi przeróbkami we własnym zakresie - 409 [C] 39. OSP Służewo posiada jeszcze 2 samochody (SH 18 Star 200 i SLOp Daewoo Nubira), które z powodu, że tak to nazwę małych konfrontacji z urzędem gminy nie zostały jeszcze wprowadzone do podziału, ale mamy nadzieję, że to się stanie już w niedługim czasie.

K.: Ile druhów liczy obecnie wasza straż?

A.: Od groma.

P.: 30 czynnych i kilku wspierających.

K.: Dużo słyszy się o tym, że strażacy tylko gaszą pożary.. a jak to wygląda w waszej jednostce? Do jakich akcji jeździcie?

P.: Powiem tak : "do wszystkiego".

A.: Głównie są to pożary. Często jednak zdarzają się powalone konary i podtopienia.

P.: Są też wypadki drogowe (chyba najmniej) i inne miejscowe zagrożenia.

K.: Mieliście jakieś fałszywe alarmy?

P.: Za naszych czasów nie, ale ogólnie to w jednostce były.

A.: Właśnie o dziwo nigdy. W jednostce oczywiście się zdarzały, ale nigdy nie doświadczyliśmy tego z pozycji ratowników.

P.: To przypadkowo dyspozytorowi się guzik przycisnął czy coś takiego.

K.: A zdarzyło wam się nie dojechać na czas?

A.: Zawsze na czas.

P.: Z naszym kierowcą to chyba niemożliwe, żebyśmy nie zdążyli. Jeździ szybko, ale bezpiecznie.

K.: Mamy teraz okres zawodów sportowo-pożarniczych. Braliście udział a może będziecie dopiero startować?

P.: Szykujemy się na powiatowe.

K.: Gminne wygrane?

P.: Wójt nie ma pieniędzy na zorganizowanie, więc można powiedzieć że wygrane.

K.: Biedna gmina?

A. Dość bogata, ale.. Słuchaj, co my możemy zrobić skoro brakuje nam środków finansowych, brakuje sprzętu tak jak wszędzie, pomijając łódzkie i mazowieckie, bo to chyba są jedne z lepszych województw w posiadaniu sprzętu.

K.: Przejdźmy dalej.. Czy wasza jednostka organizuje bądź bierze udział w festynach, pokazach?

A.: Pokazy!

P.: Najlepsze co może być.

A.: Osobiście kocham robić pokazy. Festyny rzadko organizujemy, częściej jesteśmy zapraszani.

K.: Co wam się najbardziej podoba w straży?

A.: Najbardziej podoba mi się to, że wszyscy razem podczas akcji tworzymy jedność! 'Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego.'

P.: Mi się najbardziej podoba to, że właśnie poza strażą możemy się pozabijać a w samochodzie jesteśmy bratnimi duszami.

K.: A co was denerwuje, co byście zmienili?

P.: Zmieniłbym to lekceważenie nas przez urzędy i brak tego wsparcia z ich strony.

A.: Stoimy pod garażem, syrena wyje, drzwi zamknięte, nie wiadomo co się dzieje, a starsza pani podbiega i pyta się „co się dzieje?!” To mnie denerwuje.

P.: No właśnie, ale szybko, kulturalnie umiemy ją spławić.

K.: Macie jakieś strażackie marzenia?

P.: Hmm..Ja mam takie jedno małe.. chociaż aż takie małe to ono nie jest... nowa remiza

A.: Ooo właśnie i system zmianowy.

K.: Czy według was każdy może zostać strażakiem?

A.: Według mnie nie każdy. Niektórzy ludzie po prostu na to nie zasługują..

P.: Nie każdy może zostać strażakiem... Z tym trzeba się urodzić. Owszem może każdy być zapisany do straży, ale to jednak nie jest to samo. To trzeba mieć w żyłach.

A.: Nie każdy może doznać tego zaszczytu.

P.: Dokładnie.

K.: Na koniec wywiadu macie jakieś rady dla przyszłych strażaków?

P.: Uczcie się od starszych kolegów, zawsze słuchajcie się przełożonych a przy akcji dowódcy, zawsze działajcie w rocie.

A.: Szanujcie ludzi i środowisko!

P.: Kolega z roty jest Twoim aniołem stróżem a Ty jesteś jego. Dbajcie o swój sprzęt, bo jak to rzecz martwa lubi się zepsuć a co gorsza zawieść podczas akcji.

K.: Dziękuję za rozmowę.

Dziękuję Piotrowi i Adamowi za udzielenie wywiadu!

Zapraszam na fanpage jednostki, do której należą moi rozmówcy : https://www.facebook.com/pages/OSP-KSRG-Służewo/ oraz na https://www.facebook.com/strazacy?ref=hl

 

Dołącz do nas
Google+