OSP Słubice
Czy do zasłabnięcia powinna być dysponowana miejscowa OSP?

Czy do zasłabnięcia powinna być dysponowana miejscowa OSP?

Najbliższe zespoły ratownictwa medycznego zlokalizowane są, od Słubic, w odległości co najmniej kilkunastu kilometrów. Do tego zespół z miejscowości Iłów, który najczęściej dysponowany jest na teren naszej gminy składa się jedynie z dwóch ratowników bez lekarza.

UZUPEŁNIENIE: Dla pełniej jasności. W tym miejscu nie mamy pretensji personalnych do dyspozytora (przypuszczalnie każdy inny dyspozytor zachowałby się tak samo), ponieważ wiedział on, że karetka jedzie, a nie wiedział jaka jest konkretnie sytuacja na miejscu (zresztą my na początku też nie wiedzieliśmy). Bierzmy pod uwagę również to, że nie każdy potrafi opanować emocje i w odpowiedni sposób zgłosić zdarzenie. Kolejna sprawa, ratownicy medyczni, którzy przybyli na miejsce po ocenie sytuacji powinni wiedzieć, że nie będą w stanie we dwóch prowadzić przez dłuższy czas reanimacji oraz działania prowadzone będą w obrębie drogi na nieoświetlonym terenie - jeżeli od zabezpieczenia jest policja to dlaczego przybyła ona (wezwana została) dopiero po stwierdzeniu zgonu? Kolejna sprawa jest taka, że jak widać karetki do naszej miejscowości jadą długo, a nawet bardzo długo, nie mamy pewności czy zawsze przyjedziemy szybciej mimo, że jesteśmy na miejscu, ponieważ nie zawsze jesteśmy w strażnicy. W tym artykule chodzi o nieszczęsne procedury. Czy naprawdę coś stoi na przeszkodzie, żeby na miejscu pojawiły się obie służby? Koszty wyjazdu OSP ponosi samorząd i to tak naprawdę on powinien się w tej sprawie wypowiedzieć.

Dziś, 26 marca, na ulicy Chojaki, w godzinach wieczornych zasłabł człowiek. Nie został on potrącony przez żaden samochód ani zaatakowany przez inne osoby.

Będąc w strażnicy, zgłosił się do nas jeden z mieszkańców gminy z informacją, iż na ul. Chojaki prawdopodobnie zasłabł człowiek i prawdopodobnie jest nieprzytomny. Zgodnie z procedurami skontaktowaliśmy się z MSK w Płocku poinformowaliśmy o zgłoszeniu i zapytaliśmy o pozwolenie na wyjazd. Zgody nie otrzymaliśmy. Wsiedliśmy więc w prywatne auta i udaliśmy się na miejsce. Okazało się, iż nie ma tam jeszcze karetki, zgodnie z otrzymaną na miejscu informacją karetka jechała już ponad 20 minut. Ponownie skontaktowaliśmy się z MSK w Płocku, dyspozytor zaczął sprawdzać gdzie jest karetka, po kilku minutach rozmowy z dyspozytorem karetka nadjechała, ponownie nie otrzymaliśmy zgody na wyjazd.

Załoga karetki (dwóch ratowników medycznych) przystąpiła do reanimacji. Po kilku minutach byli oni już bardzo zmęczeni, do uciskania klatki piersiowej przystąpili wtedy nasi strażacy (oczywiście prywatnie, ponieważ nie dostaliśmy zgody na wyjazd), którzy posiadają odpowiednie przeszkolenie do udzielania pomocy medycznej. 

Działania prowadzone były w obrębie drogi, poszkodowany leżał przy samej krawędzi jezdni, na nieoświetlonym terenie. Miejsce zabezpieczyliśmy prywatnymi samochodami, oświetlaliśmy miejsce reflektorami samochodów oraz światłami awaryjnymi informowaliśmy innych użytkowników drogi o niebezpieczeństwie. Dodatkowo na miejscu znajdowało się dużo osób m.in. z rodziny, które poruszały się w obrębie drogi, co w nieoświetlonym i niezabezpieczonym terenie stanowiło zagrożenie zarówno dla nich jak i innych użytkowników drogi.

Załoga karetki podjęła decyzję o wezwaniu wsparcia w postaci drugiej karetki, na jej przyjazd oczekiwaliśmy długo ponad 30 minut. Gdyby nie pomoc naszych strażaków, reanimacja zapewne została by zaprzestana z uwagi na brak sił ratowników.

Niestety poszkodowany zmarł.

W tej sytuacji nasuwa się pytanie, dlaczego nie otrzymaliśmy zgody na wyjazd? Kolejne pytania jakie sami sobie zadajemy to po co właściwie nam sprzęt medyczny oraz szkolenie, jeżeli nie możemy ich wykorzystać w takich sytuacjach? Mamy świadomość, że nie jesteśmy lekarzami czy też ratownikami medycznymi, ale w zaistniałej sytuacji moglibyśmy prowadzić reanimację. Zostałaby ona rozpoczęta co najmniej kilkanaście minut wcześniej, być może to uratowałoby życie poszkodowanego? - nigdy się tego nie dowiemy.

Niestety ta tragiczna sytuacja powinna być początkiem dyskusji na temat współdziałania służb medycznych i Ochotniczych Straży Pożarnych. Strażacy obok udzielenia podstawowej pomocy mogą również skutecznie zabezpieczyć miejsce zdarzenia. Czy nie warto byłoby pozwolić na taki wyjazd? Na to pytanie powinien odpowiedzieć sobie każdy indywidualnie. Może wspólny głos w tej sprawie pozwoli coś zmienić? Czekamy na wasze zdanie w tej sprawie.

Dołącz do nas
Google+