OSP Dąbcze

Zalany Bukówiec i Grotniki

Bukówiec Górny, Grotniki i część Włoszakowic to miejscowości, które najbardziej ucierpiały podczas wtorkowej ulewy. -Strażacy i gminne służby pracowały całą noc – mówi wójt Stanisław Waligóra zapewniając, że sytuacja wraca już do normy.

Dwugodzinna ulewa, jaka przeszła przez gminę Włoszakowice najbardziej dała się we znaki mieszkańcom Bukówca Górnego. -Ulica Wańskiego była zalana w dwóch miejscach, pod wodą znalazło się też centrum wsi - mówi Stanisław Waligóra - największym problemem była tam woda spływająca z położonych wyżej pól przy drodze do Machcina.

Trudna sytuacja panowała też w Grotnikach. -Trzeba było ułożyć około 250 worków z piaskiem, żeby zabezpieczyć znajdujący się tam zakład - relacjonuje wójt. Przez całą noc strażacy pompowali wodę, pracowały też gminne służby komunalne i drogowe. Dochodziło też do bardziej nietypowych interwencji - jeden z rolników musiał ewakuować prosięta z zalanego gospodarstwa, jedna z mieszkanek zgłosiła też podtopienie swojego mieszkania. -Przygotowaliśmy dla niej nocleg, jednak w końcu pomogła jej siostra - mówi Stanisław Waligóra.

Wójt zapewnia, że na razie nie odnotowano poważniejszych trwałych szkód. Przypomina jednak, że właściciele nieruchomości powinni być ubezpieczeni od odpowiedzialności cywilnej. -W takiej sytuacji osoba, która jest poszkodowana przez wodę spływającą od sąsiada otrzyma odszkodowanie - mówi.

Jeśli chodzi zaś o straty w uprawach ich ewentualnym szacowaniem zajmie się działająca w gminie stała komisja - tu jednak rolnicy nie mogą liczyć na pomoc inną niż nisko oprocentowane kredyty.

- Tyle wody w naszej wsi nigdy nie widzieliśmy - mówią zgodnie mieszkańcy Bukówca Górnego, którzy od wtorkowego wieczoru walczą ze skutkami ulewy. Jeszcze co najmniej przez kilka godzin trwało będzie wypompowywanie wody z zalanych mieszkań i piwnic. Mieszkańcy wsi i strażacy przygotowują się na kolejne opady.

Miniony wieczór i noc były szczególne dla mieszkańców Bukówca Górnego. Kilkugodzinne opady deszczu sprawiły, że główna ulica wsi w całości znalazła się pod wodą. Setki osób próbowały zabezpieczyć swoje piwnice, domostwa i pomieszczenia gospodarcze przed zalaniem. W wielu przypadkach starania te nie przynosiły efektów.

W wypompowywaniu wody oprócz jednostek z Bukówca Górnego i Włoszakowic udział wzięli strażacy z sąsiadujących wsi i miejscowości takich jak Krzycko Wielkie, Jezierzyce Kościelne, Wilkowice, Dąbcze, Wijewo czy Święciechowa. - Mieszkam tu ponad 60 lat i jeszcze nigdy nie spotkałem się z takimi opadami - mówi Tadeusz Malepszy, sołtys Bukówca Górnego. - Poszliśmy spać o 2.00 w nocy, ale rano i tak mieliśmy wodę w piwnicy i oborze. Strat w inwentarzu nie mamy, ale przed nami wiele pracy, żeby doprowadzić wszystko do porządku. Wypompowujemy wodę, a później będziemy musieli wyczyścić pozostałości po szlamie - mówi jeden z mieszkańców wsi.

W nocy wójt Włoszakowic powołał sztab kryzysowy do walki ze skutkami nawałnicy. - Spędziliśmy w Bukówcu Górnym, Włoszakowicach i Grotnikach praktycznie całą noc - mówi Robert Kasperczak, komendant gminny Ochorny Przeciwpożarowej we Włoszakowicach. - Dziś skupiamy się na wypopowywaniu wody z mieszkań i piwnic. Byliśmy już w trzynastu miejscach, przed nami kilkanaście kolejnych. Co chwilę otrzymujemy kolejne zgłoszenia - dodaje.

Jeśli aura okaże się łaskawa jeszcze dziś zakończy się wypompowywanie wody z obór, piwnic i mieszkań. - Patrzymy w niebo i przygotowujemy się na kolejne kłopoty, prognozy pogody nie są optymistyczne - dodaje jeden z mieszkańców Bukówca Górnego.

Dołącz do nas
Google+