OSP Dąbcze
Pożar sortowni odpadów w Miąskowie

Pożar sortowni odpadów w Miąskowie

Wczoraj około godziny 11.30 w Miąskowie ( gmina Osieczna) wybuchł pożar. Pali się w Zakładzie Przetwórstwa Odpadów.

- Pożar objął składowisko balotów sprasowanej folii etylenowej. To około stu balotów ważących łącznie około stu ton. Pożar objął też znajdujący się na terenie posesji budynek gospodarczy. Strażacy starają się ugasić pożar i jednocześnie prowadzą działania w kierunku obrony zagrożonych sąsiednich budynków – informuje Stanisław Biernaczyk, rzecznik leszczyńskiej straży pożarnej.

W akcji gaśniczej bierze udział 21 zastępów straży, w tym także strażacy z powiatu kościańskiego, łącznie ponad 100 osób.

- Oceniamy, że gaszenie pożaru z uwagi na jego specyfikę może potrwać nawet do godzin wieczornych – dodaje Stanisław Biernaczyk.

- W związku z przesuwającym się obłokiem dymu w kierunku gminy Krzywiń zaleca się nie opuszczać pomieszczeń, zamknąć okna i drzwi. W przypadku dolegliwości, które mogą skutkować zasłabnięciem należy dzwonić pod numer alarmowy pogotowia: 999, 112 lub powiadomić najbliższy punkt opieki medycznej – ostrzega mieszkańców Jacek Nowak, burmistrz Krzywinia.

Pożar w Miąskowie wybuchł w fabryce recyklingu. Gęsty, ciemny dym widać z wielu kilometrów. Pali się składowana w zakładzie folia. Temperatura jest tak wysoka, że stopiona folia spływa do rowu, gdzie gotuje się jak lawa

- Byłem w ogródku, widziałem jak ogień był mały - mówi mieszkaniec Miąskowa - pewnie jakiś rozpuszczalnik był rzucony, bo śmieci są przywożone z całej Polski - przypuszcza.

W akcję gaśniczą zaangażowano 21 zastępów strażackich, ich działania utrudnia bardzo wysoka temperatura i potężny dym, unoszący się nad pogorzeliskiem. Woda dowożona jest samochodami strażackimi, ale też beczkowozami. - Mamy pożar pod kontrolą i już się nie rozwija, ale jeszcze nie przystąpiliśmy do gaszenia, na razie bronimy sąsiednie budynki - mówi st. kpt Wojciech Maćkowiak dowódca JRG w Lesznie - Mam informację, że w jednym z budynków znajduje się paliwo, ale to jest sytuacja pod kontrolą i nic mu nie zagraża - dodaje.
Firma, na terenie, której wybuchł pożar działała od dwóch lat, nie była ubezpieczona.

- Wszystko było w trakcie modernizacji, remontów i na tym etapie, że miały być zrobione spryskiwacze, nie zdążyliśmy - mówi brat właściciela Jarosław Dybizbański - na razie była sortowania, miał być zakład recyklingu odpadów - dodaje. Według jego wiedzy pożar powstał w miejscu, gdzie się nie spodziewał. - Od narożnika od strony sąsiada tak mnie poinformowali pracownicy - twierdzi właściciel firmy. Krytycznie ocenia akcję strażaków. - Wydawało się, że budynki, gdzie była część biurowa, są do uratowania bez problemu, okazało się inaczej, też się zapaliło. Generalnie brakuje wody, organizacja jest słaba - podsumowuje. Na terenie firmy pracowało kilkanaście osób. Nikomu nic się nie stało. Na razie nie są znane przyczyny powstania pożaru. Akcja gaśnicza, a potem zabezpieczanie miejsca pożaru mogą potrwać jeszcze wiele godzin.

Na miejsce zadysponowany został specjalistyczny kontener ze środkiem pianotwórczym z JRG Poznań.

Jednostka OSP Dąbcze została zadysponowana o godz 14:30. Do bazy wróciła o godz 21:00.

Dołącz do nas
Google+