OSP Kalisz Lis
O naszej Kindze!

O naszej Kindze!

Kinga Janiszewska jest jedyną kobietą w Kaliszu, która zasiada za kierownicą strażackiego wozu

Jej przygoda ze strażą pożarną nie jest przypadkowa. To rodzinna tradycja przekazywana z pokolenia na pokolenie. W straży służył dziadek. Ojciec Jan Janiszewski uczestniczył w akcji gaszenia jednego z największych pożarów lasów w Polsce, który miał miejsce w 1992 roku w okolicach Kuźni Raciborskiej. Pomagał też powodzianom podczas powodzi tysiąclecia w 1997 roku, a także w niezliczonych akcjach na terenie miasta i powiatu kaliskiego.

Dzisiaj Kinga idzie w ślady ojca. Na co dzień jest studentką inżynierii środowiska w Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej w Kaliszu i także członkiem Ochotniczej Straży Pożarnej Lis. Ma na swoim koncie wszystkie tegoroczne wyjazdy jednostki. Niedawno ukończyła kurs kierowcy i zdobyła uprawnienia do prowadzenia pojazdów uprzywilejowanych. Jako jedyna spośród pań wozi kolegów do pożarów. Kiedy oni biegają z wężami, to ona obsługuje w tym czasie aparaturę zamontowaną na samochodzie.

- Wszystko zaczęło się od udziału w zawodach pożarniczych. I tak już jest od dwunastu lat - wspomina Kinga Janiszewska. - Po całej Polsce jeździmy też na zawody dawnych sikawek konnych. Mamy nawet na swoim koncie tytuł mistrza województwa zachodniopomorskiego. Dwa lata temu przeszłam szkolenie w zakresie strażaka i mogę jeździć na akcje. W tym roku udało mi się również zrobić prawo jazdy kategorii C.

Już samo pojawienie się kobiety na kursie prawa jazdy na ciężarówkę wywołało niemałe zdziwienie wśród dominujących w tej kategorii panów.

Podczas szkolenia na ulicach inni kierowcy ciężarówek przecierali oczy ze zdumienia. Zaskoczeni byli też koledzy z jednostki, kiedy dowiedzieli się, że będą mieli za kierownicą kobietę.

- Jak na razie nikt na moją jazdę nie narzeka. Niektórzy nawet pytają, czy to ja z nimi pojadę - dodaje Kinga Janiszewska. - Bywa, że niektórzy z innych jednostek bacznie obserwują i komentują, czy dam radę zawrócić, czy gdzieś wjechać, albo w coś nie uderzę. Na razie nie mam jednak z tym problemów. Mam nadzieję, że będę mogła się sprawdzić w większych akcjach i potwierdzić swoje dobre przygotowanie .

Koledzy z jednostki z zaufaniem podchodzą do umiejętności swojej koleżanki.
- Z Kingą jeździ się lepiej niż z niejednym facetem za kierownicą - mówi Eryk Biadała.

 

Źródło: http://kalisz.naszemiasto.pl/artykul/galeria/1389083,jezdzi-z-facetami-gasic-pozary-jako-jedyna-w-kaliszu,id,t.html

Dołącz do nas
Google+