; Nasza historia - Ochotnicza Straż Pożarna w Więcławicach - Strefa Druha - www.osp.com.pl

Kronika ochotniczej Straży Pożarnej w Więcławicach. Historia powstania i funkcjonowanie Ochotniczej Straży pożarnej w Więcławicach w latach 1948-2010

Wstęp
Bardzo ważnym wydarzeniem był pożar w czasie upalnych żniw w sierpniu 1936 roku. Miał on miejsce w centrum wsi Więcławice. Z powodu udanych żniw rolnicy jednego z gospodarstw, nie mogąc pomieścić wszystkich zbiorów w stodole zgromadzili na swoim podwórzu płody rolne, nad którymi wykonano prowizoryczne zadaszenie (Warto tutaj zaznaczyć, że w sąsiednich gospodarstwach stodoły również były pełne).
Na skutek nieostrożnego obchodzenia się z ogniem właśnie pod tym zadaszeniem powstał pożar. Z relacji naocznych świadków wynika, że jego dynamika była olbrzymia! W tym czasie praktycznie wszystkie domy były kryte strzechą!!!
Pożar bardzo szybko objął sąsiadujące domy, zagrody, stodoły i inne zabudowania i zaczął kierować się w stronę kościoła św. Jakuba. Przybyli na miejsce pożaru mieszkańcy natychmiast zaczęli wynosić ze środka wszystkie cenne zabytki i dewocjonalia. Każdy z mieszkańców przynosił ze sobą wiadra, oraz sprzęt, który mógłby, w jakikolwiek sposób przydać się do walki z pożarem (łopaty, siekiery, itp.)
Mieszkańcy ustawili się w dwóch kolejkach (od kościoła do stawu pana Ryby było ok 200 metrów). Jedną stroną były podawane z ręki do ręki puste wiadra (w stawie siedziało dwóch mężczyzn i napełniało je wodą), a drugą stroną podawano w ten sam sposób pełne wiadra.
Warto przy tym wspomnieć, że organizacją całej akcji kierował wtedy Pan Wojciech Wójcik, który w Wojsku Polskim miał stopień sierżanta.
W czasie pożaru młoda dziewczyna, będąc w szoku wbiegła do płonącego domu i schowała się w nim. Wtedy, mieszkaniec Więcławic, Pan Andrzej Wójcik , wbiegł do płonącego domu i odnalazł przerażoną dziewczynę. Dzięki jego bohaterstwu udało się ją uratować.
Na miejsce przybyły najbliżej zlokalizowane straże z Michałowic, oraz Zagórzyc. Dzięki heroicznej wręcz postawie mieszkańców, oraz strażaków udało się opanować pożar.

Pierwszy Zarząd
Po takim dużym pożarze coraz bardziej zaczęto zauważać, potrzebę zorganizowania we wsi ochrony przeciwpożarowej. Przełom nastąpił na wiosnę 1946 roku, kiedy to ksiądz Marian Pałęga otwarcie zaczął głosić inicjatywę powstania ochotniczej straży pożarnej. Inicjatywa ta, bardzo się spodobała mieszkańcom i już w jesieni tego samego roku , na spotkaniu mieszkańców został wybrany pierwszy zarząd Ochotniczej Straży Pożarnej w Więcławicach w następującym składzie:
Prezes – ks. Marian Pałęga
Komendant – Wojciech Wójcik (brat Andrzeja, który uratował dziewczynę z pożaru w 1936)
Skarbnik – Stefan Herian
Sekretarz – Karol Woźniczka (wieloletni organista parafii)
Gospodarz – Józef Podsiadło
Po powołaniu zarządu jednostki, skierowano do władz w Miechowie wniosek o zarejestrowanie Ochotniczej Straży Pożarnej w Więcławicach. Wniosek został rozpatrzony pozytywnie dopiero dwa lata później, w 1948 roku. Jedną z pierwszych decyzji , była organizacja zabawy tanecznej z okazji powstania straży. Zabawa ta odbyła się na łące koło gospodarstwa Pana Jana Marcykiewicza. Część artystyczna została przygotowana przez Panią Krystynę Bartuś, oraz Jana Bednarczyka. Dzięki pieniądzom uzbieranym z wejściówek i loterii (każdy mieszkaniec wsi przekazywał fanty – króliki, kury itp.) można było zacząć kupować niezbędne do działalności bojowej wyposażenie.

Wyposażenie

Jako priorytet dla zarządu stało się pozyskanie pompy. Dzięki staraniom udało się kupić używaną pompę ręczną firmy KUNZ, przy której druhowie wykonali niezbędne naprawy i modyfikacje.

Z powodu braku siedziby pompa i reszta sprzętu były przechowywane w gospodarstwie gospodarza OSP – druha Józefa Podsiadło. W razie alarmu swoich koni użyczali druhowie Jan Uklański, Szczepan Bogaty i Józef Podsiadło, przyjeżdżając własnymi wozami ładowali pompę i sprzęt, a na drugi wóz wsiadali strażacy i wyjeżdżali do akcji. Jako sygnał do ustępowania drogi służyła trąbka druha Edwarda Heriana, który odgrywał melodię sygnałową.

W szkoleniu druhów nieocenione okazało się wojskowe doświadczenie druha Wojciecha Wójcika. Zajęcia z musztry stanowiły niezwykła atrakcję dla mieszkańców wsi. Na zbiórki, ogłaszane przez trębacza stawiało się regularnie ponad 30 osób!!!
Niestety, zakupy sprzętów wyczerpały zasoby finansowe i strażacy z Więcławic z umundurowania posiadali tylko czapki – rogatywki. Ale już samo bycie strażakiem i noszenie takiej czapki napawało wszystkich członków ogromną dumą. Mundury zaczęto dokupować z czasem dla każdego strażaka.
Posiadali już pompę i sprzęt. Oczywiste jest, że w tamtych czasach nie było rozwiniętej sieci hydrantowej, więc brak wody przy pożarach był poważnym problemem. Przy niektórych domostwach istniały stawy, ale były zlokalizowane dość daleko od siebie, więc koniecznym było zorganizowanie beczkowozu. Z pomocą przyszli pracownicy z Nowej Huty, którzy współpracowali z wsią. Wykonali oni beczkę i przekazali ją do OSP. Z pomocą przyszedł jeszcze Pan Jan Bochenek z Zagórzyc, który wykonał wóz pod beczkę, a Pan Józef Kulesza wykonał z kolei wóz rekwizytowy do przewozu sprzętu.
3 września 1950 roku, po uderzeniu pioruna zapaliła się stodoła u Pana Romana Sieńko, w Więcławicach. Był to pożar, w którym OSP Więcławice odnotowała pierwszą w swojej historii ofiarę śmiertelną (Pani Helena Nowak).
W święta Wielkanocne w 1951 roku OSP Więcławice wystawiło po raz pierwszy wartę przy grobie. Za udział w ceremoniach kościelnych strażacy dostawali od władz tymczasowe zakazy na organizację zabaw.

Remiza i Chevrolet

Od początku swojej działalności strażakom z Więcławic brakowało siedziby. Dzięki uprzejmości władz szkoły w Więcławicach, korzystano z szopy, w której przechowywano sprzęt i wyposażenie. Gdy zakupiono syrenę alarmową pojawił się dodatkowo problem z miejscem jej zamontowania. Wybór padł na dom ludowy. Pomimo protestów księdza, który tam zamieszkiwał (następca ks. Mariana Pałęgi) druhowie pod przewodnictwem Andrzeja Wójcika sami wykonali instalację elektryczną i zamontowali syrenę na dachu. W między czasie trwały już zawansowane rozmowy prezesa Józefa Bednarczyka z Wincentym Bebakiem, w sprawie kupna piętnasto arowej działki w centrum Więcławic, które zakończyły się kupnem tejże nieruchomości.
W 1964 roku za kwotę 14000zł zakupiono z kopalni w Jaworznie ( a dokładnie z przyzakładowej straży pożarnej ) samochód terenowy marki Chevrolet. Był to samochód jeszcze z czasów II wojny, ( udział brał w marszu na Berlin, ciągnął za sobą działo artyleryjskie!) który od tej pory służył już w Więcławicach, do przewozu pompy, sprzętu i załogi. Posiadał silnik benzynowy, napęd 4X4, oraz wciągarkę mechaniczną. Samochód ten prezentował wybitne wręcz właściwości jezdne w terenie. Minusem natomiast okazało się pokonywanie dużych wzniesień, przy których Chevrolet jechał bardzo powoli… Pewnego razu strażacy z Więcławic pojechali do pożaru w Żerkowicach. Wyjeżdżając pod strome wzniesienie Chevroleta wyprzedził samochód strażacki marki star ze straży z sąsiedniej gminy. Strażacy ze stara śmiali się, że ten mały samochodzik tak się wlecze. Ale, jak to mówią, że „Każdy kij ma dwa końce”, star kawałek dalej ugrzązł w błocie, a chevrolet pojechał przed siebie, nie mając żadnych problemów z przejazdem. OSP Więcławice ugasiło pożar, a wracając z akcji, za pomocą wciągarki wyciągnęli nieszczęsny, szybki wóz strażacki. Nikt się już nie śmiał…

W 1970 roku zaczęto budowę remizy. Dzięki pieniądzom zebranym z organizowanych zabaw i środkom przeznaczonym przez urząd gminy, można było zacząć kupować materiały budowlane. Prezes Józef Bednarczyk uzyskał od kółka rolniczego zgodę na wypożyczenie traktora, którym to wożono kamienie z miejscowości Narama i z Maszkowa. W przewozie zarówno kamieni, jak i innych materiałów przydał się również Chevrolet. Sprowadzono górali, którzy dzięki swojej wiedzy pomagali przy kopaniu fundamentów. Pan Teofil Herian zapewnił nocleg, a wszyscy mieszkańcy Więcławic (codziennie z innego domu) dostarczali obiady. Sprowadzono również murarzy z Bibic (bracia Ptak), którym w budowie strażacy pełnili rolę pomocników. Zamówiono cały wagon wapna, który przyjechał do Łuczyc. Obok budowanej remizy wykopano duży dół i mieszano w nim wapno.
Budowę remizy zakończono w 1971 roku, a Dzięki dotacji Kółka Rolniczego z Więcławic (kwota 35000zł) pomalowano pomieszczenia remizy, oraz zakupiono stoły i krzesła.

Żuk i Tatra

W 1978 roku do OSP Więcławice został przekazany Lekki samochód gaśniczy, przystosowany do przewozu motopompy – Żuk A-15M.

Przy remizie OSP odbyło się uroczyste przekazanie i poświęcenie samochodu. W uroczystości uczestniczyli mieszkańcy Więcławic, przewodniczący rady gminy Michałowice Stanisław Sieńko, z Krakowskiej Straży Pożarnej przybył osobiście komendant, major Marcin Krewniak, a samochód poświęcił Ksiądz Boguszewski. Dzięki ofiarności mieszkańców podczas poświęcenia samochodu, udało się uzbierać pokaźną sumę pieniędzy.

Bardzo ważnym w dziejach naszej straży wydarzeniem było zakupienie ciężkiego terenowego samochodu gaśniczego Tatra 138 ACS, z Lotniskowej Straży Pożarnej w krakowskim porcie lotniczym na Balicach (1995 rok). Sprawę kupna samochodu wysunął Marian Podymkiewicz, który będąc lotniskowym strażakiem przekazał informację o zamiarze zbycia przez lotnisko tego właśnie wozu. Zarząd pod przewodnictwem prezesa Marka Szydło udał się do Warszawy, gdzie należało załatwić wszelkie formalności i uiścić opłatę (przydały się tutaj pieniądze zebrane od mieszkańców z zabaw tanecznych i poświęcenia Żuka). Wkrótce ten wspaniały samochód pojawił się w Więcławicach, ale wymagał remontu. Za sprawą zaangażowania druhów i mieszkańców zaczęto doprowadzać Tatrę do stanu używalności. Nieoceniona pomoc przyszła od Pana Stanisława Kasprzyka, który naprawił przeciekający zbiornik, a Pan Tadeusz Żmijowski wyremontował blacharkę oraz auto przemalował (oryginalnie Tatra była pomalowana na żółto!!!!) i już wkrótce samochód podniósł w znaczący sposób siłę bojową OSP Więcławice.

Auto znakomicie sprawdzało się w ciężkim terenie, za sprawą swoich doskonałych właściwości terenowych (napęd 6X6, szeroka, ale nie wysoka) można było wjeżdżać w trudno dostępne miejsca. Z kolei beczka o pojemności 6000 litrów wody, autopompa o wydajności 3200 litrów na minutę i stacjonarne działko stanowiło ogromną siłę bojową w walce z pożarami.
W tym czasie wysłużony Chevrolet został sprzedany, a stary beczkowóz, pompa ręczna i wóz rekwizytowy już od jakiegoś czasu spoczywały w stodołach i szopach.

Zawody

Od samego początku wszyscy druhowie przykładali ogromną wagę do gotowości bojowej. Licznie stawiali się na zbiórki ( w każdą niedzielę o 6 rano trębacz trąbił na zbiórkę w 4 strony świata), podczas których ćwiczono musztrę, oraz elementy zawodów, a także trenowano zgranie podczas pożaru. Jeździli w tym celu Chevroletem do Sieborowic, gdzie przy stawie odbywały się ćwiczenia. Nieraz ćwiczono przy stawie, koło gospodarstwa druha Andrzeja Wójcika. W szkoleniu strażaków szczególnie angażował się druh Marian Calik.
Strażacy z Więcławic stanowili niezwykłą siłę na gminnych zawodach sportowo – pożarniczych. Przez długie lata byli niepokonani, a inne straże podglądały z uwagą wszystkie konkurencje, śledząc uważnie wszystkie rozwiązania stosowane przez „Więcławskich”. Kilkukrotnie OSP Więcławice startowało w zawodach powiatowych. Bardzo słynne stały się powiatowe zawody w Wieliczce w 1963 roku, gdzie najlepiej wypadli w konkurencji „musztra”, wyprzedzając nawet Krakowską szkołę Chorążych Pożarnictwa!!! Z kolei dramatyczny przebieg miało ćwiczenie bojowe. W czasie podawania wody ciśnienie rozerwało węża, ale druh Edward Herian rzucił się na niego, z całej siły przyciskając go do własnego ciała, dzięki czemu tarcza została obrócona. Przeciwnicy protestowali, ale przecież zadanie zostało wykonane. Odnotowano wtedy największy sukces w historii OSP Więcławice – 2 miejsce!

Historia ostatnich lat

W dziejach bardziej współczesnych pojawiły się nowe problemy, przede wszystkim kadrowe. Z zarządu odeszło kilku wieloletnich działaczy, paru druhów zmarło. O ile dawniej na alarm stawiało się nawet 30 osób, tak później ten stan znacząco się osłabił. Zaczęło się tak dziać w dużej mierze z tego powodu, że wielu druhów podjęło pracę w Krakowie, porzucając rolnictwo. W remizie odbywało się coraz mniej wesel, a i zabawy taneczne nie cieszyły się już takim zainteresowaniem. Mimo wszystko działalność i zaradność strażaków pozwalała pozyskiwać środki, tym razem jednak już częściej z Urzędu Gminy.
W czasie powodzi „tysiąclecia”, w lipcu 1997 roku OSP Więcławice, razem z pozostałymi jednostkami z terenu gminy brało udział w mobilizacji sił do zwalczania skutków oraz obrony terenów przed powodzią. Nasza jednostka intensywnie działała przy wzmacnianiu wałów powodziowych w Ujściu Solnym.
Dzięki staraniom Zarządu w 2004 roku otrzymaliśmy dotację z urzędu gminy na dobudowanie garażu na tyłach remizy dla Żuka. Rok później budowa została ukończona. Warto tutaj podkreślić, że w realizacjach przedsięwzięć związanych z ochroną przeciw pożarową i inwestowaniem w infrastrukturę straży pożarnych w całej gminie Michałowice bardzo dużą rolę zaczął odgrywać Wójt, a zarazem Prezes Zarządu Gminnego OSP – pan Antoni Rumian.
W niedługim czasie (2004 rok) zamontowano w remizie system selektywnego wywoływania (czyli zdalne załączenie syreny przez Miejskie Stanowisko Kierowania), co znacznie przyśpieszyło czas stawienia się druhów na alarm. System od razu doskonale się sprawdził w wakacje tego samego roku, kiedy w domu Pana Matuszczaka w Więcławicach wybuchł pożar. Druhowie z naszej jednostki błyskawicznie zareagowali i wyruszyli Tatrą do pożaru. Dym było widać z daleka. Po przybyciu na miejsce pożaru (dowodził wtedy naczelnik Jerzy Wójcik), od razu przystąpiono do gaszenia. Przy użyciu drabin dostaliśmy się na poddasze i stamtąd, oraz z parteru udało się ugasić ogień. Przybyły wtedy wszystkie okoliczne jednostki OSP, oraz zastępy z Krakowa.
Skoro mowa o pożarach, należy wspomnieć, że OSP Więcławice czynnie uczestniczyło również w gaszeniu pożaru hurtowni części samochodowych „Stachura” na ulicy Makuszyńskiego w Krakowie, 22 lipca 2004 roku.
W czasie walnego zebrania w lutym 2005 roku, sekretarz Marek Szydło zaproponował, żeby powołać przy naszej OSP Młodzieżową Drużynę Pożarniczą. Pomysł ten uzyskał akceptację wszystkich zebranych druhów i jeszcze w czasie zebrania zdecydowano, że opiekunem MDP zostanie Maciej Podymkiewicz. Pomysł bardzo się spodobał okolicznej młodzieży i już od pierwszej zbiórki zaczęło się pojawiać coraz więcej chętnych, do poznawania i doskonalenia rzemiosła strażackiego. Niestety kilka osób miało słomiany zapał, ale młodzieżowcy, którzy pozostali w drużynie zaczęli wykazywać się dużym zaangażowaniem w czasie zbiórek i ćwiczeń. Od początku działalności MDP, drużyna startowała w zawodach powiatowych, reprezentując gminę Michałowice (W Rudawie 2005r, Jeziorzanach w 2007, oraz w Wężerowie w 2009), oraz w zawodach gminnych w Michałowicach w 2009 roku, zdobywając 1 miejsce.

W 2006 roku odbyło się walne zebranie sprawozdawczo – wyborcze, na którym wybrano nowego Naczelnika – Macieja Podymkiewicza, prezesem pozostał Jan Janas.
W dziejach naszej OSP (w tym samym roku) istotny okazał się wybór Pana Janusza Wójcika, prezesa OSP Raciborowice, na Stanowisko Komendanta Gminnego. Dzięki niemu i Wójtowi, otrzymaliśmy Lekki samochód Gaśniczy Ford Transit, a wysłużonego Żuka przekazaliśmy do OSP Polikarcice.

Dzięki staraniom zarządu w listopadzie 2006 roku otrzymaliśmy pismo od Komendanta Głównego Państwowej Straży Pożarnej, Pana generała Kazimierza Krzowskiego, że został nam przydzielony Samochód Star 266 z zapasów Biura Ochrony Rządu. W grudniu tego samego roku została zorganizowana wyprawa Zarządu OSP do Lesznowoli koło Piaseczna pod Warszawą, na czele której stał Wójt Antoni Rumian. Po przyjechaniu na miejsce okazało się, że przydzielony Star jest w znakomitym stanie. Przebieg wynosił zaledwie 700 kilometrów! Zabudowa wykonana była pod potrzeby wojskowego warsztatu łączności, a podwozie posiadało wciągarkę mechaniczną.

Po sprowadzeniu auta do Więcławic zaczęliśmy się zastanawiać, jak z tego auta zrobić pojazd ratowniczo – gaśniczy. Wójt dotarł do informacji od firm, które profesjonalnie zajmują się przebudową (tzw. karosacją) takich podwozi na typowo pożarnicze. Zaczęliśmy starać się o dofinansowanie ze środków Zarządu Wojewódzkiego OSP, a Urząd Gminy Michałowice przyznał nam środki na pokrycie połowy kosztów. Wszystko zapowiadało się tak pięknie…
W międzyczasie, również dzięki środkom przyznanym przez Urząd Gminy, w 2007 roku zrobiono w pomieszczeniach remizy toalety, których brakowało od samego początku istnienia tego budynku. Toalety powstały w miejscu poprzedniej kuchni na parterze, a nową kuchnię zaczęto wykańczać na piętrze, nad garażem gdzie stał ford transit.
Ze środków przekazywanych przez firmy ubezpieczeniowe, otrzymaliśmy dotację do zakupu zestawu do ratownictwa medycznego PSP-R1, (z deską ortopedyczną do transportu poszkodowanych).
W następnym roku został zorganizowany jubileusz 60 lecia OSP Więcławice. Na uroczystości zorganizowanej w parafialnym ogrodzie zostały wręczone druhom odznaczenia „za zasługi dla pożarnictwa”, „Strażak Wzorowy”, oraz „Za wysługę lat”. Za swoje zaangażowanie w modernizację remizy i sprzętu bojowego wójt Antoni Rumian na wniosek OSP Więcławice został odznaczony srebrnym medalem „Za zasługi dla Pożarnictwa”. Seniorzy (pierwsi członkowie) naszej OSP otrzymali dyplomy honorowe za wieloletnią działalność, a członkowie Młodzieżowej Drużyny Pożarniczej zostali odznaczeni brązowymi odznakami MDP.
W oczekiwaniu na decyzję Zarządu Wojewódzkiego OSP w sprawie dotacji do karosażu Stara nastąpił zwrot. Przyszła odpowiedź: dotacji nie dostaniemy… Po raz któryś z kolei ujawniła się pewna niedogodność. Nie jesteśmy w strukturach Krajowego Systemu Ratowniczo – Gaśniczego (w gminie Michałowice należą do niego OSP Michałowice i Raciborowice), a takie dofinansowanie dostają w pierwszej kolejności takie jednostki. Gdy byliśmy pogrążeni w żałobie i rozpaczy po porażce, przyjechał komendant gminny Pan Janusz Wójcik i powiedział nam, że w sąsiedniej miejscowości (Maciejowice) jest człowiek, który mógłby nam na naszym podwoziu taki samochód zbudować. Udaliśmy się na wizytę razem z Panem wójtem, w skutek czego szybko zapadła decyzja o przekazaniu podwozia do skarosowania. I tak oto dziś możemy się cieszyć tym pięknym wozem bojowym!

W 2008 roku, dzięki Panu Marianowi Janasowi z Pielgrzymowic, zakupiliśmy 10 sztuk ubrań bojowych typu NOMEX, a w 2009 roku, rozbudowano system selektywnego wywoływania o moduł GSM, dzięki któremu wszyscy druhowie otrzymują sms-y na swoje telefony komórkowe z informacją o wywołaniu alarmu bojowego w remizie.
W styczniu 2010 roku dzięki pomocy druha Kamila Czubaka uruchomiona została oficjalna strona internetowa www.osp-wieclawice.pl

W przyszłości planujemy rozszerzyć działalność o wyspecjalizowanie jednostki w zakresie Ratownictwa Technicznego i medycznego oraz przygotować OSP Więcławice do spełnienia wszystkich kryteriów, umożliwiających wstąpienie do Krajowego Systemu Ratowniczo – Gaśniczego.

 

Zaloguj
Google+